Powtórka z cudownie spędzonego dnia. Wszystko zaczęło się od śniadania, podczas którego zajadaliśmy nasz chlebek. Pieczemy regularnie, no chyba że jesteśmy w Buczku.
Później obiad. Wybraliśmy Taco Mexicano. No i co...? Gdybym miała ocenić... przyznałabym 10punktów, na 10możliwych. Cudowne miejsce. Restauracja kipi dobrym smakiem, zapachem, pięknem wnętrz. Wszystko wspaniałe. Jedzonko- niebo w gębie.
Zamówiłam sobie Fajitas z polędwicy wieprzowej.
Pan P. zajadał Paella Mexicana z krewetkami, małżami i takimi tam owocami morza.
Karta była taka jak powinna być- czyli mało dań, ale za to jakże treściwe.
I schody, w których zakochałam się bez pamięci...
Toaleta też bardzo oryginalnie oznaczona.
I uroczy konik przed wejściem. Moje zdjęcia to jedynie namiastka tego wspaniałego miejsca.
I cudo, którym mogłabym z dumą jeździć:)
W tle oryginalne sprzęty i obrazy z rancho La Epifania w Meksyku.
Po obiedzie Cafe Siesta.
 |
Zakup kurtki w moim ulubionym sklepie. |
 |
No i jakby tego było mało, "Anka niespodzianka" wymyśliła Shreka, więc oto i on: |
Zmęczona, ale zadowolona kładę się spać. A co!