Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uszytki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uszytki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2015

królik uszyty. rudzielec.

Królik uszytek- Rudzielcem zwan- gotowy. Rudzielca uszyłam z materiału kostiumowego- bardzo zresztą przyjemnego w dotyku, dodając materiał kwiecisty, który niesamowicie przypadł mi do gustu. Królik otrzymał również muszkę, którą uszyłam korzystając z gotowej muchy szwagra. 







I idealna wersja królika w wykonaniu siostry:)




Praca była dość trudna, ale gotowy królik sprawił mi wiele radości:


P.

piątek, 2 stycznia 2015

pan i pani smith.


Komedia zakończona happy endem- cel 2015r. 365 stron słabych, pozbawionych radości, oficjalnie powędrowało do kosza.




P.

piątek, 19 grudnia 2014

kot- uszytka.

Święta, święta, święta, które przestały mnie już cieszyć. Wręcz nie mogę się doczekać ich końca. Chciałabym, by święta przybrały nowy wymiar. Ostatnio często zalewam się łzami, z tego chyba wszystkiego uszkodziłam dziś Elzę, której widok doprowadził mnie znowu do łez. Pan P. okazał się cudowny. Przytulił mnie tylko i powiedział "no trudno".

 Kiedyś będę miała choinkę, na której zawiśnie mnóstwo aniołków i będzie kolorowo i romantycznie. Jak na razie choinki brak, więc aniołki leżakują na komodzie.
 Choinka handmade sztuk jeden- gotowa.
 Świeczka od Mikołaja. Cudowny zapach, który roznosi się po całym mieszkaniu, no i przepiękna puszeczka.
 I zdobycze z Fabryki Bombek.

 Pozdrawiam, P.

wtorek, 14 października 2014

kot- uszytka.

Aj aj aj. Pierwszy raz od dłuższego czasu, mam chwilę dla siebie i dla ogarnięcia swojego miejsca. Za oknem szaro, buro i ponuro. Pani jesień jest chyba obrażona dzisiaj. Ale co tam:)
Ostatnio uszyłam znowu kota i stwierdziłam, że moja maszyna do szycia mogłaby być inna. Zbytnio się pospieszyłam z zakupem.

 Kot jest prosty do wykonania, wystarczy zrobić szablon, wyciąć, zaszyć, wypchać wkładem do poduszek, znowu zaszyć (dziurę na wkład) i już.


A te śliczne kwiaty od małych kochanych istotek. Pan P. będzie miał do opieki.


Na jutrzejszą lekcję szycia zakupiłam materiał góralski, będzie ciekawie. P.

środa, 8 października 2014

kotek tilda- uszytka.

Jak ja kocham ten stan... A mianowicie chwile kiedy mogę coś uszyć:) Nadal jest to dziwne i pokraczne, ale jaką mam frajdę. Cieszę się jak małe dziecko z lizaka. W niebie jestem jak podobają się te moje "uszytki" siostrze. Ona docenia moje cudaki, dziwaki. Tym razem z szablonu na lalę, wyszedł pan kot, który chodził za mną od dłuższego czasu. Znalazłam go kiedyś w internecie i to była miłość. Co prawda daleko mu do oryginału, ale niechże będzie:)



Taki śpioszek, kotek Tralalotek:) I specjalnie dla Małej, żeby pamiętała, że w mieście Smoka jest ktoś kto ją bardzo kocha:*

sobota, 20 września 2014

poduszka na igły, lalka, cz.II- uszytka.

Siedziałam i szyłam. Bo musiałam ją dopracować. No, i... z oczu jestem już zadowolona.  Zamknięte wygrały, ale włosy... Hmmm. Ale to już nie dziś, bo zmęczenie daje o sobie znać.
Nie samym szyciem człowiek żyje:)




Mam nadzieję, że małej spodoba się ta z zamkniętymi ślepiątkami.

poduszka na igły.

Od dawna zabierałam się za poduszeczkę na igły. W końcu ubzdurałam sobie, że nie będzie ona zwykła. I wyszła niezwykła. Tyle, że troszkę inaczej. A i jak na pierwszą to i tak nie jest aż tak źle. Uszyta z dwóch kółek, wypchana wkładem silikonowym... dobrze wbija się w nią igły, a chyba o to najbardziej chodziło. Oczy definitywnie do poprawy, ale to moje początki, więc spokojnie.


Ta lalunia jest dla Nuty. Jest troszkę większa i w rzeczywistości wygląda na milszą niż na zdjęciach.


Zabieram się za realizację kolejnych rzeczuszek, P.

piątek, 19 września 2014

wielkie szycie.

Ostatnio, "będąc na kiermaszu rzeczy fajnych", Gaba upatrzyła sobie kota. Kota wielkiego- poduchę. Stwierdziłam, że skoro zaczynam na dobre przygodę z szyciem, to ja zrobię takiego kota. Przyjrzałam mu się uważnie, zrobiłam szablon, uszyłam i figa. Wyszła karykatura. Nie ma to jak oryginał.Podobno liczą się chęci:) 

 A tak w ogóle... to zamiast uszu... kot ma rogi:(
Kiedyś dojdę do wprawy. A tymczasem... idę na ciasto czekoladowe z wiśnią.Ooo.
Pozdrawiam, P.

środa, 29 stycznia 2014

Tilda taka owaka- uszytka.

Oj jak mnie nosi. Musiałam cały smutek i złość jakoś wyładować, więc skończyłam brzydaka. Kiedyś dojdę do wprawy i będzie ładnie, a póki co zaburzę co niektórym poczucie piękna. Jutro zaczynam odwracać życie do góry nogami. Kończę z wszystkim tym, co nie przynosi mi radości, co nie daje mi satysfakcji. Tilda jest początkiem czegoś brand-new. Można? Można!...

P.

czwartek, 13 czerwca 2013

miśka Zdziśka- uszytki.

Pogoda nie rozpieszczała nas ostatnio i żeby nie zwariować trzeba było sobie radzić z nudą i szarością. Na regale znalazłam całkiem fajną książeczkę, którą pokazałam młodszej siostrze.
Maluch (siostra ma;) znalazła w niej pomysł na miśkę, a że nie miałam kolorów pasujących do obrazków, mała wybrała i dopasowała coś innego. Oryginalna miśka owiana jest brązowymi barwami, małej jest troszkę inna.
Moja mała wzięła się do roboty i sama (absolutnie bez mojej pomocy) uszyła ślicznego misia:
A niżej stworek potworek autorstwa Małej;)

Muszę odkurzyć maszynę i może sama niebawem znowu coś uszyję;)

piątek, 8 marca 2013

kot- uszytka.

Gdzie ci mężczyźni, gdzie te chłopy? Podsumowując dzisiejszy dzień: doliczyłam się więcej życzeń od kobiet- dla kobiet. Niewiele znalazłam życzeń od mężczyzn... i tu nie chodzi o to, że zależy mi czy coś, bo totalnie mi to lotto. Ale chodzi o gest. A poza tym, jeśli facet ma jaja to nie przystoi by obok kobiety przeszedł bez zwykłego, prostego słowa: "wszystkiego najlepszego"- oklepanego i monotonnego, ale jakże radosnego, wywołującego uśmiech na twarzy. Szkoda, że muszę to pisać i mam nadzieję, że przynajmniej dla swoich kobiet ci wszyscy "mężczyźni" są wyjątkowi. Egoiści, dupki, nieśmiali, czy zadufani w sobie, a może zapominający języka w buźkach, a może dbający o swój interes Panowie? Zaskoczył mnie bardzo P., który rano wybiegł do pracy z paczką torcików pistacjowych, na które zresztą sama miałam ochotę. Początkowo przeszyła mnie zazdrość- jak to przecież mój ci on... Dopiero później dowiedziałam się, że przecież na piętrze są Panie, które należało poczęstować. Brat pamiętał o chodzącym za mną ptysiu, tata o życzeniach. A zapomniałam o  najważniejszym... od P. dostałam coś, dzięki czemu powstał kotek:

 Zrzęda straszna ze mnie, ale byłabym jak ci, którzy za każdym razem chowają głowę w piach, bo zawsze coś...