niedziela, 24 listopada 2013

Van Pur razowy chleb kwasowy.

Pana P. zastanawiało od dłuższego czasu jak może smakować kwas chlebowy. Mnie na samą myśl przychodziły same negatywne myśli. Jednym słowem myślałam :fuuu. Wszystko jednak zmieniło się wczoraj. Będąc w ulubionej krakowskiej piekarni zobaczyłam kwas chlebowy w atrakcyjnej cenie. Pierwsza myśl: jakby co wyleję, a bardzo nie zubożeję. Tak więc wybrałam jak zwykle chleb wypiekany w piecu na liściu kapusty (zwany kresowym) plus kwas chlebowy o smaku śliwkowym. Dopiero dzisiaj odważyłam się spróbować tego specyfiku. 

Wszystko co ma trafić do brzuszka, najpierw konsultuję z panem P. Pan P. przeczytał i był pod wrażeniem, bo skład to same dobre rzeczy:) Cudowny, w 100% naturalny napój gazowany, o wyjątkowym smaku z delikatną nutą śliwki. Dostępny w trzech wariantach smakowych: naturalnym, śliwkowym i żurawinowym. Cudo miodzio. Z dniem dzisiejszym zostaję fanką.


niedziela, 10 listopada 2013

sałatka owocowa.

Pogoda nas wyjątkowo rozpieszcza. Słońce miło otula twarze. Jest jedynym miłym akcentem otaczającego nas, brutalnego świata. A może nie świata, a ludzi, którzy upokarzając się- zgadzają się na wszystko. W imię czego? W imię pozycji społecznej. Smutne, ale prawdziwe. Blog jest moją odskocznią, zapomnieniem o brutalności dnia codziennego.

Rodzice zawsze powtarzali- "żyj tak, abyś mogła iść z głową podniesioną wśród tych co na kolanach". Tak właśnie mam zamiar przeżyć ten smutny czas. 

Korzystając z ciepełka i wolnego czasu, udałam się do kuchni w celu zrobienia czegoś słodkiego, ale niezbyt kalorycznego. Na stole spojrzałam na owoce i tak do miski powędrowały:
-kaki- jabłka chińskie, lub też pomidory o smaku śliwki (które bądź co bądź zabijają komórki rakowe)
-banany, słodkie i żółciutkie, choć osobiście preferuję te lekko zielone
-granat, który za pierwszym razem wylądował na ścianie (pan P. nauczył mnie już obierać ten jakże eksplodujący owoc)
-gruszeczki zielone sztuk dwie;)
-jabłuszka
-kwaśne i twarde kiwi- do teraz krzywi mi się buzia na samą myśl
-do tego kilka kropel cytryny, by banany i jabłka nie zbrązowiały
-całość wymieszałam z dodatkiem naturalnego jogurtu
-i na koniec dodałam troszkę płatek Fitella, które dodają chrupkości i fajnego smaku sałatce. A zainspirowała mnie do tego Agnieszka P., którą serdecznie pozdrawiam.





Pozdrawiam i życzę smacznego dla tych, którzy spróbują po raz pierwszy takiej formy sałatki.



sobota, 5 października 2013

anielica z włóczki- diy.

Anioły tu, anioły tam. Stale zbyt mało ich przy sobie mam. Ostatni tydzień był bardzo męczący, nie tylko fizycznie. Wszyscy piszą o jesiennej depresji. Głupole, nie znają chyba znaczenia słowa.
Wrócił P., smacznie sobie śpi. A ja przeglądam biurko. Znalazłam włóczkę, którą dostałam od siostry E.:) Pomyślałam więc, że miło by było, gdybym w końcu zrobiła z niej użytek.
 Do włóczki dorzuciłam jeszcze plastikową butelkę po mydle i kilka drobiazgów i powstał On:
 Włochaty, przyjemny w dotyku Anioł:
 Szukam kolejnych pomysłów i działam.

środa, 28 sierpnia 2013

róże z krepiny.

Jak w tytule. Wszystko białe, wszystko z krepiny... Wszystko takie samo. Butelka z obrazka jest po winie. Śmieją się, że wino zostało zakupione tylko i wyłącznie dla tej zacnej buteleczki. Zlewa się generalnie wszystko, ale uwielbiam biel.


Róże zrobiłam z krepiny. Nie przykładałam się zbytnio do nich, bo czas naglił, ale trening czyni mistrzem, więc poćwiczę.

Ps. za jakiś czas pojawią się wianuszki z tychże kwiatów. Pozdrawia tym razem "bardzo smutna dziewczyna".

sobota, 24 sierpnia 2013

świeczki, świeczuszki... tk-maxx

Oprócz Aniołów, których u mnie pod dostatkiem... uwielbiam świeczki. Mogłabym wypalić wszystkie możliwe, rozkoszując się ich przyjemnym ciepłem i patrząc na światło jakie każda z nich rzuca. Ostatnio w Tk-maxxie czułam się jak w niebie, bo było ich mnóstwo. Ceny niestety nie są małe, więc musiałam wyjść z pustymi rękami, ale obiecałam sobie, że kiedyś wrócę po najpiękniejszą...
 Cynamonowe, miętowe, cytrynowe, kawowe, różane, waniliowe, lawendowe...
 W pięknych pudełeczkach, puszkach, słoiczkach, ja wybieram te w najlepszych opakowaniach, które później służą mi do czegoś innego.

 W Tk-maxxie nie zrobiłam niestety zakupów, ale w Nanu Nana zakupiłam wielką świecę. Słoik będzie mi służył jako wazon(:
 Moja piękna, biała komoda wygląda na razie następująco: za niedługo planuję zmiany:
 A i na koniec świeca, do której najbardziej świeciły mi się oczy. Jest prześliczna. I już nawet wiem jakbym wykorzystała słoiczek(:

wtorek, 6 sierpnia 2013

kwiatuszki z krepiny- diy.

Kolejny upalny dzień. Wiatrak nie jest w stanie ochłodzić zbyt przegrzanego powietrza. Fuuu... Jest tylko jeden plus, wykorzystałam białą krepinę do końca i zrobiłam improwizowane ozdoby do doniczek i nie tylko.
Storczyk też chciał znaleźć się na zdj. Coś mu się należy, więc :


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

słodziutkie kwiaty z krepiny- diy

Półmetek wakacji... Kraków- Żywiec. Żywiec- Kraków. I tak non stop. Wróciłam na chwil kilka do mojego białego zacisza:) i tutaj właśnie natchnęło mnie nowymi pomysłami, z których większość musi zostać na razie w głowie (bo materiałów mi brak)...
Ryzykantem jestem niesamowitym, bo na mojej wylalanej komodzie zrobiłam decoupage- nic szczególnego- kolejny biały akcent. Na tym nie poprzestałam, bo w kolejnych minutach swego życiowego biegu udało mi się zrobić kwiaty, do których użyłam krepiny i zwykłej bibuły.